oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 12:12:13 -6h
Tokio (Japonia) 02:12:13 +8h
Sydney (Australia) 03:12:13 +9h
Londyn (Anglia) 17:12:13 -1h

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

GPW: Podsumowanie tygodnia na rynku akcji

29.03.2009 22:29 niedziela

Bajkopisarstwo, przypadkowość i realizacja zysków
Jak wiadomo bajkopisarstwem zajmują się autorzy utworów, które są czasami wierszowane i określane mianem bajek. Najsławniejszymi z bajkopisarzy byli Ezop, Jean de La Fontanie czy Ignacy Krasicki. Nie można również zapominać o dokonaniach braci Grimm czy Hansa Christiana Andersena.

Bajki bajkami ale to co można było przeczytać w minionym tygodniu wśród komentarzy dotyczących nie tylko polskiego rynku kapitałowego to już nie jest bajkopisarstwo. To można nazywać mistrzostwem świata w pełnej postaci. Otóż zacznijmy od tego co było w miniony poniedziałek. Kiedy tydzień temu wyjaśniałem zależności i powody dla których takie akcje jak między innymi KGHM drożeją nie przypuszczałem, że już w poniedziałek będzie potwierdzenie moich spostrzeżeń. A kiedy we wtorek przeczytałem wypowiedź ministra Grada, że rozważana jest możliwość wypłaty dywidendy z zysku za 2008 rok to doszedłem do wniosku, że przypadkowość pewnych zdarzeń jest nieprzewidywalna. Jeszcze dalej poszedł prezes Krutin występujący na co dzień w drużynie KGHM. Otóż w środę stwierdził, że [dosłowny cytat za serwisem PAP]”… Zdaniem prezesa KGHM Mirosława Krutina, obecnie dywidenda to tylko jeden z elementów, które mają wpływ na spółkę, a większe znaczenie w obecnej sytuacji rynkowej ma cena miedzi i kurs walutowy…”.  Tak jak w bajki już dawno nie wierzę tak samo w przypadkowość pewnych zdarzeń.

Następna sprawa to zachowanie takich akcji Pkn Orlen czy Grupy Lotos. W gazecie Parkiet z 25 marca bieżącego roku można było dowiedzieć się, że w Ministerstwie Gospodarki dobiega końca projekt pomysłu nad nowelizacją przepisów dotyczących zapasów obowiązkowych, która zdejmie z przedsiębiorstw produkujących i handlujących paliwami obowiązek utrzymywania ogromnych rezerw ropy naftowej. Podobno na tym pomyśle najbardziej mają skorzystać PKN Orlen oraz Grupa Lotos. Rzadko odwiedzam takie miejsca jak blogi. Ale tym razem skusiłem się i odwiedziłem blog Andrzeja Szczęśniaka znajdującego się pod adresem http://szczesniak.blogbank.pl/2009/03/26/panstwo-zapowiada-ze-kupi-rope-od-spolek/ . Po przeczytaniu dowiedziałem się, że cytuję „..Jest to jeszcze bardzo wstępna propozycja. W wypowiedzi ministra Żuka pełno jest sformułowań w rodzaju: “resort liczy”, “że mu się uda”, “w tym roku”, “problem może zostać rozwiązany”, “znajdą się mechanizmy”, ” ten rok powinien być na swój sposób przełomowym w kreowaniu tej polityki”. Jak się przyjrzeć, to wypowiedź składa się tylko z mglistych domniemać w trybie warunkowym.”. Gratuluję Panie Andrzeju. Bardzo celnie ujęte. A gdyby tak jeszcze wypuszczający takie pomysły raczyli spojrzeć na notowania takich drobiazgów jak cena baryłki ropy naftowej i kursu dolara amerykańskiego w relacji do euro to może dwa razy by się zastanowili nad wypuszczaniem „próbnych baloników”. Bo skali tygodnia cena baryłki ropy (Light Crude) wzrosła o 2,71 procent. W piątek na zamknięciu rynku NYMEX płacono 52,38 usd za baryłkę ropy naftowej.

W tym samym czasie kurs dolara amerykańskiego względem euro umocnił się o 2,16 procent zamykając tydzień na poziomie 1,3289 usd za euro. I co najciekawsze to jest to, że kiedy cena ropy drożała (w czwartek osiągnęła nawet 54,66 usd ) to kurs dolara spadał. I odwrotnie. Kiedy ropa zaczęła tanieć to dolar amerykański bardzo szybko odrobił wcześniej poniesione straty. Ot taki „przypadek”. I jakby tutaj nie patrzeć to i może Grupa Lotos oraz PKN Orlen zyskają na pomyśle Ministerstwa Gospodarki.

W minionym tygodniu akcje Lotosu przyniosły 32,5 procent stopy zwrotu ( w skali ostatnich 12 miesięcy -65 %). Z kolei akcje PKN Orlen w skali jednego tygodnia odnotowały 12,04 % stopy zwrotu ( za ostatnie 12 miesięcy jest to – 38,84 %). W obu przypadkach gdyby nie „próbne baloniki” zakrawające na bajkopisarstwo to zapewne jeszcze długo inwestorzy nie obejrzeliby dodatniej stopy zwrotu choćby w skali jednego tygodnia. Aby nie przedłużać wątku przypadkowości powiązanego z bajkopisarstwem to w minionym tygodniu mieliśmy jeszcze dwie bardzo ciekawe sytuacje. Pierwsza to ukaranie pewnego byłego Prezesa pewnej spółki giełdowej przez pewną instytucję karą w wysokości 100 000 pln za tzw. "manipulację informacyjną". I oczywiście ten osobnik nie będzie się przed żadną instytucją odwoływał od wymierzonej kary. Oczywiście nie powie, że w czasie konferencji prasowych nie podawał informacji zgodnie z posiadanym stanem wiedzy a dopiero po upływie pewnego czasu okazało się to co się okazało. Przypomnę, że był Prezesem spółki i w 2007 roku zapowiadał, że w przyszłym czyli 2010 roku akcje firmy której prezesował miały zadebiutować na rynku Nasdaq. Ponieważ nie lubię i nie mam zamiaru nikogo osądzać bo od tego są niezawisłe sądy (podobno takie są w Polsce) więc nie będę stwierdzał czy wspomniany osobnik popełnił tzw. „manipulację informacyjną” czy jej nie popełnił. Poczekam do 31.12.2010 roku i zobaczę czy do debiutu wspomnianych akcji na rynku Nasdaq doszło czy też należy takie zapowiedzi traktować w kategoriach bajek. Niestety ale Ezop czy Krasicki nadal konkurencji nie mają i długo mieć nie będą.

Druga historyjka jaka przetoczyła się w minionym tygodniu to raport kancelarii adwokackiej Sedlak & Sedlak na temat wynagrodzeń prezesów niektórych banków, których akcje notowane są na warszawskiej giełdzie. Każdy uwielbia jak mu się zagląda w majtki i każdy jest zachwycony jak mu się sprawdza wysokość zarobków. Mnie nic do tego czy jakiś Prezes Banku zarabia 60 czy 600 mln rocznie. Jeśli akcjonariusze akceptują takie sytuacje to sprawa akcjonariuszy bo to między innymi ich pieniądze idą na takie wynagrodzenia. Natomiast jeśli bank nie płaci dywidendy bo wykonuje zalecenie pewnej polskiej instytucji (która według dostępnych informacji utrzymywana jest z wpływów do budżetu z tytułu podatku dochodowego od inwestycji kapitałowych) i nie wypłaca dywidendy z odniesionego zysku za 2008 rok to proszę nie mieć pretensji, że ktoś potrafi wykorzystać znajomości i koniunkturę. I właśnie zaglądanie Prezesom w zarobki jakby nie było prywatnych banków, które są między innymi utrzymywane przez ich akcjonariuszy to sprawa tylko i wyłącznie tych akcjonariuszy. I nikogo więcej. A szczególnie nie powinna dotyczyć osób, które nie są w żadnym stopniu z tymi bankami powiązane. A nigdzie nie przeczytałem, że autorzy wspomnianego raportu czy dziennikarze przepisujący wspomniany raport są akcjonariuszami banków notowanych na GPW SA w Warszawie. No to niektóre „przypadki” i „bajkopisarstwo” mamy już za sobą wobec powyższego czas przejść do przyjemności.

Miniony tydzień na warszawskim parkiecie przyniósł w przypadku głównego indeksu czyli WIG 20 nieco ponad 4,5 procent stopy zwrotu. Ba, nawet zauważalny był wzrost obrotów, który na sesji środowej dla akcji i praw do akcji wyniósł aż 1,69 mld złotych. Mało tego, przez cały tydzień wartość obrotów oscylowała powyżej 1 mld złotych. Miało to od razu przełożenie na średnią tygodniową wartość obrotów, która w ostatnim pełnym tygodniu miesiąca marca wzrosła do 1,344 mld złotych z 0,957 mld złotych tydzień wcześniej. Jakby tego jeszcze było mało to miniony tydzień był 4 z kolei tygodniem kiedy tygodniowa stopa zwrotu z WIG 20 była dodatnia. I być może tegoroczny rekord czyli +7,58 % stopy zwrotu (w tygodniu zakończonym 06.03.2009) zostałby pobity gdyby nie ostatnie dwie sesje czyli czwartkowa i piątkowa podczas których inwestorzy przypomnieli sobie na czym polegają spadki cen. W niektórych przypadkach były to bardzo znaczne obniżki notowań. I ponownie do tablicy należy przywołać KGHM. Z jednej strony przyczyna spadku była taka, że umacniający się dolar amerykański i spadek cen miedzi sprowadził kurs poniżej 50 pln za akcję.

Reszty zniszczenia dopełniły piątkowe rekomendacje. Otóż dwie instytucje poinformowały, że obniżają dla KGHM rekomendację w „trzymaj” do „sprzedaj”. W jednym przypadku ceny docelowej nie zmieniono. W drugim nic mi nie wiadomo bo jedyne co można było się dowiedzieć, że w dniu wydania rekomendacji kurs akcji wynosił 50,4 pln. Do obydwóch rekomendacji podchodzę z dużą ostrożnością bo brzmią tak jakby po meczu eliminacyjnym do MŚ 2010 między Polską a Irlandią Północną w

piłce nożnej napisać, że polska drużyna grała znakomicie. Zdobyła z gry 3 bramki w tym jedną samobójczą ale szanse na awans pomimo przegranego meczu nie zostały zaprzepaszczone. Do czasu. Jednak jakby nie patrzeć to na zachowanie akcji na warszawskiej w minionym tygodniu ma jeszcze jeden podtekst. Jedna z teorii mówi, że ostatnie wzrosty spowodowane są „naprawianiem” notowań przed zakończeniem pierwszego kwartału bieżącego roku. I właśnie temu miała służyć poprawa notowań a ostatnie spadki cen (czyli czwartek i piątek) to typowa realizacja zysków. Z tą realizacją zysków to już jakaś moda na wzór używania określeń takich jak „gracze giełdowi” zamiast inwestorów giełdowych. Wystarczy, że cena akcji jakiejś spółki zanotuje spadek i natychmiast uruchamiane są dyżurne określenia w postaci realizacji zysków. Ciekawe kto realizuje zyski ? Może inwestorzy, którzy nabywali akcje na sesji w dniu 31.12.2008 roku ? Nie można tego wykluczyć ale jeśli popatrzeć na wartość obrotów w tym dniu i wartość indeksów giełdowych to już jest problem z tym realizowaniem zysków….No to może na sesjach na których były zbliżone obroty ?

W tygodniu zakończonym 20.02.2009 roku średnia tygodniowa wartość obrotów dla akcji i praw do akcji wyniosła 1,255 mld złotych a więc niedaleko od tej jaka miała miejsce w minionym tygodniu. WIG 20 na koniec wspomnianego lutowego tygodnia wynosił 1 383 punktu a więc jeśli chodzi o stopę zwrotu było co realizować. Ale zaglądając dalej okazuje się, że w tym lutowym tygodniu liczba transakcji dla akcji i praw do akcji na najlepszej sesji nie przekroczyła 66 tysięcy ( na sesji 18.02.2009 było to 65 680 transakcji przy wartości obrotów 2,075 mld złotych), więc znowu jest pewien problem. I tak można szukać w nieskończoność i ciągle będzie kłopot ze znalezień sesji gdzie inwestorzy gremialnie nabywali akcje (inni wtedy by musieli gremialnie sprzedawać, ale to już „przypadkowy” szczegół) i tak samo gremialnie realizowali zyski. Nic to bo w Polsce od pewnego czasu różne cuda są możliwe. No to może na rynku amerykańskim doszło w minionym tygodniu do realizacji zysków ? Tutaj również będzie pewien problem bo marzec był trzecim pod względem „jakości” miesiącem wzrostów na NYSE patrząc od 1950 roku. A żeby było jeszcze ciekawiej to w marcu nie brakowało sesji na których DJIA potrafił zyskiwać na wartości ponad 7 procent. Owszem zdarzały się następnego dnia spadki cen ale wynikały one bardziej z silniejszej pozycji dolara amerykańskiego niż z chęci pozbywania się tanio zakupionych walorów. Z drugiej strony wystarczy popatrzeć sobie na annualizowane wykresy na których można wprowadzić kurs usd/euro oraz notowanie zamknięcia dla DJIA. W okresie ostatnich 12 miesięcy czyli od kwietnia do sierpnia 2008 roku wpływ kursu dolara na notowania DJIA za bardzo od średniej nie odbiegał. W sierpniu nastąpiło przesilenie i kiedy doszło do kolejnego umocnienia dolara amerykańskiego o 20 procent to DJIA stracił na wartości około 37 procent. Potem w grudniu ubiegłego roku nastąpiło osłabienie kursu dolara względem euro o nieco ponad 10 procent to DJIA również uległ poprawie. Jednak kiedy w trakcie dwóch pierwszych miesięcy bieżącego roku ponownie doszło do umocnienia waluty amerykańskiej to DJIA tego już nie przetrzymał i został ściągnięty do poziomu 6 469,95 punktu. Na piątkowym zamknięciu kurs DJIA wynosił 7 776,18 punktu.

Z jednej strony widać, że poprawa cen nastąpiła w ostatnim miesiącu pierwszego kwartału. Z drugiej strony jest to miesiąc kiedy na rynek wpływają dywidendy. I nie są to tylko dywidendy płacone raz do roku, ale są to dywidendy od emitentów którzy wypłacają je w ujęciu kwartalnym czy miesięcznym (co jest już w Polsce niepojęte i przez wielu komentatorów zrozumiałe). Mało tego. Wolumen obrotów na giełdzie nowojorskiej zaczyna słabnąć i koniec minionego tygodnia najlepiej to obrazuje. Być może jest tak, że ci którzy już nabyli długo oczekiwane walory po minimalnych cenach za ostatnie 12 miesięcy nie są skłonni ich oddawać dopóki nie osiągną w miarę przyzwoitej stopy zwrotu. Oprócz tego proszę nie zapominać, że na NYSE jest cała masa spółek, które pomimo słabszych wyników finansowych jakie osiągnęły w 2008 roku i zapowiedzi za I kwartał bieżącego roku decydują się na kontynuowanie wypłacania dywidendy. Nawet niekiedy jest tak, że dywidenda jest w bardzo dużym stopniu obniżana ale jest płacona i w takim razie inwestor nabywający akcje przy minimum rocznym, mający prawo do dywidendy będzie realizował zyski ? Niestety ale za wcześnie, zdecydowanie za wcześnie na takie postępowanie. Z drugiej strony to widoczne osłabienie koniunktury rynkowej na NYSE ma również swój związek z czynnikiem technicznym. Otóż wiele jest już firm dla których kurs akcji na zamknięciu dociera do górnego ograniczenia wstęgą Bollingera lub przekracza poziom 70 punktów dla RSI 14 i wtedy następuje spadek notowań. Nie ma w tym nic odkrywczego. Część rynku realizuje zyski, ale nie poprzez całkowite zamknięcie pozycji tylko poprzez pozostawienie zysku w akcjach. Na dodatek mogą również zostawić równowartość przyszłej dywidendy w akcjach. I gdzie im w głowie realizowanie zysków ? i właśnie takie „przechowywanie” akcji na jeszcze lepsze czasy powoduje, że wolumen obrotu z sesji na sesję w minionym tygodniu ulegał zmniejszaniu.

Na polskiej giełdzie też są spółki, których władze wiedzą co to jest dywidenda i nawet w sytuacji kiedy zyski nie są takie jakich oczekiwano potrafią się dzielić ze swoimi akcjonariuszami. Warto wymienić w tym miejscu akcje TUP oraz Żywca. Obie spółki może wysokością dywidendy do aktualnej ceny nie zachwycają ale nie zamierzają rezygnować z wypłaty dywidendy. A co może inwestor osiągnąć kiedy jest świadomy czym jest dywidenda ? Najlepiej to widać na zachowaniu akcji, których emitentem są Zakłady Azotowe Puławy S.A. Ostatnią dywidendę w wysokości 4,3 pln na akcję uchwalono 25.11.2008 roku. Dzień prawa do dywidendy wyznaczono na 05.12.2008 roku a wypłatę na 19.12.2008 roku. Następnego dnia po uchwaleniu dywidendy 1 akcja Puław kosztowała 52,5 pln. W dniu prawa do dywidendy 1 akcja kosztowała 55 pln a przy zachowaniu metody d-3 czyli w ostatnim dniu kiedy należało mieć akcje aby skorzystać z prawa do dywidendy 1 akcja kosztowała 56,7 pln. Jeśli inwestor posiadał 10 000 pln (modna kwota do inwestowania preferowana przez niektórych specjalistów od „realizacji” zysków) to w okresie kiedy akcja była notowana od 52,5 do 56,7 pln mógł nabyć 180 akcji ( przy uwzględnieniu standardowych prowizji). Z tytułu wspomnianych akcji nabył prawo do dywidendy w wysokości 4,3 pln brutto czyli 3,483 pln netto co razem dawało 626,94 pln. Wspomniana kwota stanowiła około 12 akcji po odcięciu dywidendy od kursu akcji. Inwestor mógł sobie zostawić wspomniane 12 akcji ze 180 akcji i 168 akcji sprzedać. W dniu 19 grudnia na rachunek inwestora wpłynęło 626,94 pln i posiadał 12 akcji Zakładów Azotowych Puławy. Na sesji piątkowej 1 akcja kosztowała na zamknięciu rynku 68,4 pln. Jeśli odzyskaną gotówkę będzie nadal inwestował pod wybrane dywidendy to znowu za 3 czy 4 miesiące może okazać się, że i kurs akcji może zwyżkować i dywidenda podnosi wycenę rachunku o kolejną dywidendę z innej spółki.  Taki inwestor nawet w czasach kryzysu będzie daleki od realizowania zysków. Natomiast wielbicielom „realizowania zysków”, „przypadków” czy „bajkopisarstwa” będzie mógł zadedykować utworek  zatytułowany Bajka o bajkopisarzu. Bajki są pożyteczne jeśli są stworzone przez właściwe osoby. Niewłaściwe osoby powinny oddawać się innym czynnościom bo nie innym czynią krzywdę ale największą krzywdę czynią wobec własnej osoby.

www.waluty.com


AF
AF® Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.
 


Czytaj także: Inne artykuły tego autora:
Reklama w sieci Finad.pl
Kontakt | FinAd jest marką E-financial SA | Członek IAB | Certyfikat Solidna Firma